Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies.

Witamy na stronie Wrocławskiego Zoo!

Godziny otwarciaKUP BILET Language:
Odwiedź:

Wymarłe gatunki

  Poszukiwacze wiedzy
Dzisiaj towarzyszy nam refleksyjny nastrój, dlatego przy tej okazji chcielibyśmy wspomnieć o gatunkach, których już z nami NIE MA....
Naukowcy mówią obecnie o szóstej fali wymierania. O ile w przypadku pięciu poprzednich powodem były zjawiska naturalne, to tym razem winę ponosimy MY sami. Ludzka beztroska i przekonanie o nieograniczonej możliwości korzystania z zasobów naturalnych to nic nowego, ale pora wyciągnąć wnioski i zacząć zmieniać nasze NAWYKI, zanim zmieciemy z powierzchni Ziemi to, co znamy i kochamy. Poniższe przykłady to tylko nieliczne spośród wielu gatunków, które bezpowrotnie wymarły. Zaskoczyły Was ich losy?

Inspiracja naszej Fundacji DODO
Ikona wymierania. Krewniak gołębia, który sięgnąłby dorosłemu człowiekowi do kolan. Żył na wyspie Mauritius na Oceanie Indyjskim, ale ledwie 100 lat po jego odkryciu już go nie było. Powód? Nie tylko bezpośrednie zabijanie dla mięsa, ale także niszczenie jego siedlisk i pożywienia, wprowadzone obce gatunki drapieżników, które zasmakowały w jego pisklętach.



Krowa morska. Kochacie manaty? Jeszcze w XVIII w. miały one swoją potężną krewniaczkę, zamieszkującą zimne Morze Beringa. Osiągała ponad 10 ton i 7,5 m długości. Polowano na nią dla mięsa, skóry (używanej do wyrobu łodzi), tłuszczu (do lamp). W 30 lat od jej odkrycia już jej nie było.


Alka olbrzymia. Jedyny nielot na półkuli północnej. Osiągał metr wysokości. Z tego powodu nierzadko padał ofiarą polowań dla mięsa, oraz używano go jako przynęty. Ostatni znany osobnik alki olbrzymiej został poddany egzekucji (sic!) w 1840 r. w Szkocji, po tym, jak uznano go za wiedźmę. Serio.


Gołąb wędrowny. Jak to się stało, że ptak, którego gigantyczne stada podczas przelotu wywoływały efekt podobny do zaćmienia słońca, przestał istnieć? Cóż, na pewno „pomogło” to, że był… smaczny. Zabijano go również dlatego, że uznawany był za szkodnika upraw. Ostatni przedstawiciel tego gatunku zmarł w 1914 r. w ZOO w Cincinnati. Była to samica o imieniu Marta.


Wilk workowaty. Miał pysk jak u psa i paski tygrysa, ale był torbaczem. Choć Aborygeni wytępili go w Australii, jego populacja żyła nadal na Tasmanii, aż do momentu, gdy przybyli tam osadnicy z Europy i wybili gatunek całkowicie. Wstyd. Ostatni osobnik zmarł w 1936 r. w zoo w Hobart (Australia), ale Australijczycy wierzą w jego powrót, a każdemu, kto może udowodnić jego dalsze istnienie oferują milion dolarów! Chyba bardzo żałują tego, co się stało.
WRÓĆ

Partnerzy

Bootstrap Slider